Andropauza czyli syndrom skoków na bungee i szaleństw na Harley’u?

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
31.03.2015

Kryzys wieku średniego? „Nie, dziękuję!” – usłyszymy z ust większości panów. „Prawdziwy mężczyzna jest jak dobre wino – im starszy, tym lepszy”, to najczęstsza opinia przy konfrontacji z pierwszą siwizną, czy przekroczeniem magicznej „czterdziestki”. Tymczasem po czterdziestce zaczyna spadać produkcja męskiego hormonu – testosteronu. Nadchodzi czas pierwszego poważnego bilansu życiowego, myśli o przemijaniu, czy lęk przed utratą wigoru. Czasem prowadzi to do przewartościowania całego życia, czasem do przedziwnych zachowań: szaleństw na motorze, katorżniczego rzeźbienia ciała na siłowni, kursu płetwonurków, nastrzykiwania tu i ówdzie botoksem, czy pocieszania się w ramionach dużo młodszej kobiety. Męskie „klimakterium”? Ależ skądże…

Andropauza oznacza męskie „przekwitanie” i rozpoznaje się ją zazwyczaj pomiędzy 45 a 60 rokiem życia. W zasadzie andropauza jako jednostka chorobowa nie istnieje. Jest to raczej skrót myślowy, czy medialny odpowiednik kobiecej menopauzy, choć nie ma z nią wiele wspólnego. Piśmiennictwo naukowe zaleca zamiast andropauzą posługiwanie się akronimem PADAM (partial androgen deficiency in the aging male) lub ADAM, które określają fizjologiczne zmniejszenie wydzielania androgenów (męskich hormonów) z wiekiem, a w następstwie zespół niekorzystnych objawów psychofizycznych i biochemicznych, związanych ze starzeniem się mężczyzny. Podstawowym androgenem jest testosteron produkowany głównie w jądrach. Odruchowo kojarzy się on z męskością i pełni u panów bardzo ważną rolę – odpowiada za rozwój narządów rozrodczych, a później za drugorzędowe cechy płciowe, jak zarost, kształtowanie sylwetki, czy popęd płciowy. Testosteron ma też duży wpływ na strefę emocjonalną mężczyzn, kształtuje męskie modele zachowań, jak pewność siebie, odwaga, skłonność do ryzyka, czy agresja.

Stopniowy spadek poziomu testosteronu z wiekiem (o ok. 1% na rok), który rozpoczyna się już tuż po trzydziestce, trudno nazwać chorobą, jednak deficytowi tego hormonu towarzyszą często nieprzyjemne dolegliwości, które znacznie obniżają komfort życia mężczyzny. Należą do nich chroniczne zmęczenie, nerwowość, problemy z koncentracją oraz ze snem, skłonność do depresji, przerzedzenie owłosienia, zmniejszenie masy mięśniowej i kostnej, a w zamian pojawienie się tkanki tłuszczowej i słynnej „oponki” w okolicach pasa, a także uderzenia gorąca, nadmierne poty, bóle i zawroty głowy, bóle stawów i mięśni, czy wreszcie obniżone libido i zaburzenia erekcji. Poczucie nieokreślonego dyskomfortu psychicznego, drażliwości, podejrzliwości, nadmiernej zazdrości nie tylko w stosunku do partnerki, ale również o sukcesy kolegów, czy współpracowników, niezadowolenie z życia zgłasza co trzeci mężczyzna w średnim wieku! Do zaburzeń erekcji przyznaje się aż 46% mężczyzn w wieku od 45 do 59 roku życia. Ogólne osłabienie dotyka 41% mężczyzn, a na zaburzenia pamięci skarży się ponad 1/3 mężczyzn po 45 roku życia – mężczyzn, którzy, chcąc nie chcąc, będą czynni zawodowo do 67 roku życia!

Warto przy tym zwrócić uwagę, że objawy andropauzy mogą pojawić się u mężczyzn w różnym wieku i w różnym nasileniu. W dużej mierze zależy to od wcześniejszego stylu życia, a także uwarunkowań genetycznych. Predysponowani do szybszego „przekwitania” są mężczyźni zaniedbani – zarówno palacze tytoniu i osoby nadużywające alkoholu, jak również mężczyźni otyli, mało aktywni fizycznie, odżywiający się nieprawidłowo. Andropauzę mogą również przyspieszyć niektóre choroby przewlekłe, np. cukrzyca.

Diagnozowanie andropauzy nie należy do prostych, ponieważ nie ma w tym przypadku pojedynczego, jednoznacznego objawu (jak zaprzestanie miesiączkowania u kobiet w przypadku menopauzy), nie ma też jednoznacznego badania laboratoryjnego wykrywającego proces „przekwitania” u mężczyzn. Stąd wiele zależy od doświadczenia lekarza, który diagnozę opiera nie tylko na wynikach poziomu hormonów, ale też na szczerej rozmowie z pacjentem. Leczenie nasilonej andropauzy polega na uzupełnianiu niedoboru testosteronu poprzez podawanie tego hormonu lub jego pochodnych w postaci tabletek, czyli tzw. hormonalnej terapii zastępczej (HTZ). HTZ stosowana jest w naszym kraju coraz częściej, choć nie jest tak popularna, jak w USA, czy w Europie Zachodniej. HTZ prowadzona jest pod ścisłą kontrolą lekarza, który dobiera indywidualne dawki leku tak, by doprowadzić do wyrównania stwierdzonego niedoboru testosteronu w surowicy krwi i ustąpienia niekorzystnych objawów związanych z „przekwitaniem”. Farmakoterapia andropauzy wymaga ścisłej współpracy między pacjentem, a lekarzem, ponieważ zastosowanie zbyt małych dawek leku nie daje oczekiwanej poprawy, a jednocześnie nadmierna suplementacja może doprowadzić do zahamowania wytwarzania naturalnego testosteronu przez organizm mężczyzny, co jest zjawiskiem niekorzystnym. Stąd podczas leczenia konieczna jest okresowa kontrola poziomu testosteronu w surowicy krwi, ocena stanu gruczołu krokowego, ciśnienia krwi i przeprowadzenie innych badań informujących o stanie organizmu. W niektórych przypadkach, jak przerost prostaty, choroba nowotworowa, stany po udarze mózgu HTZ jest przeciwwskazana. Zwykle po ok. 3 miesiącach farmakoterapii poprawia się ogólny stan zdrowia i samopoczucie mężczyzny, a także jego witalność. Bardzo korzystne efekty przynosi także wdrożenie odpowiedniej, niskotłuszczowej diety, bogatej w owoce i warzywa oraz regularna aktywność fizyczna. Często lekarz zaleca dodatkową suplementację witamin i mikroelementów preparatami wzmacniającymi organizm, dostępnymi w aptekach bez recepty oraz nakazuje ograniczenie używek.

Dolegliwości związane z andropauzą obniżają jakość życia zarówno samych mężczyzn, jak i ich partnerek, ponieważ samopoczucie i zachowanie mężczyzny wpływa na funkcjonowanie całej rodziny. Niestety w Polsce objawy niedoboru androgenów traktowane są często i błędnie zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy, jako „norma” wynikająca ze starzenia się organizmu. Dlatego warto wspierać partnera, okazywać mu zainteresowanie, a w przypadku nasilonych dolegliwości „wieku średniego” podpowiedzieć, by szukał pomocy u lekarza specjalisty. Nie da się bowiem ukryć, że udany związek, w którym mimo upływu czasu mężczyzna czuje się potrzebny, dowartościowany i atrakcyjny (również w sypialni), jest często najlepszym „lekarstwem” na andropauzę.

powrót