Lecytyna.az.

Lecytyna 1200mg Health Laboratory 60 kapsułek

Lecytyna 1200mg Health Laboratory to suplement diety w postaci kapsułek miękkich zawierających płynną lecytynę sojową. Preparat jest przeznaczony dla osób, które chcą uzupełnić codzienną dietę w lecytynę. Lecytyna jest zalecana w okresie intensywnej pracy umysłowej, nauki oraz w stanach osłabionej koncentracji.

Składniki:
Lecytyna sojowa, żelatyna, gliceryna roślinna.

Zawartość składników w przeliczeniu na zalecaną dzienną porcję-
2 kapsułki:
Substancja czynna: Lecytyna Zawartość w 1 kaps.: 1200 mg  Zawartość w 2 kaps.: 2400 mg

Zalecane dzienne spożycie: 2 kapsułki dziennie, podczas lub zaraz po posiłku popijając wodą.

Preparat przeznaczony: dla osób dorosłych i młodzieży.

Ostrzeżenia: Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu doby. Nie stosować preparatu w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek z jego składników.

Uwagazawiera składniki pochodzenia sojowego.

Nie należy stosować suplementu diety po upływie daty minimalnej trwałości. Data minimalnej trwałości znajduje się na spodzie opakowania. Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Zaleca się zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia.

Suplement diety Lecytyna 1200 mg Health Laboratory nie zawiera składników modyfikowanych genetycznie (GMO).
Przechowywać w suchym miejscu, w temperaturze pokojowej. Chronić przed światłem. Przechowywać w sposób niewidoczny i niedostępny dla małych dzieci.

 

Zawartość netto: 60 kapsułek po 1500 mg (90 g).

Producent:

Laborell Sp. z o.o. S. k.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

www.laborell.pl

 

 

prostata.str.az

Na Prostatę Health Laboratory 30 kapsułek

Na prostatę Health Laboratory to suplement diety, wspomagający utrzymanie prawidłowego stanu prostaty (palma sabałowa, pokrzywa, nasiona dyni). Zawiera wyciągi roślinne , które łagodzą objawy związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem prostaty, zwłaszcza łagodnego przerostu gruczołu krokowego. Na prostatę wpływa także korzystnie, na utrzymanie funkcji układu moczowego u mężczyzn (pokrzywa, pietruszka, nasiona dyni, wierzbownica, palma sabałowa).

Składniki: Ekstrakt (4:1) z owocu palmy sabałowej (Serenoa repens), ekstrakt (4:1) z pestek dyni (Cucurbita moschata), żelatyna, ekstrakt (10:1) z liści pietruszki (Petroselinum crispum), ekstrakt (4:1) z ziela pokrzywy (Urtica dioica), ekstrakt (10:1) z wierzbownicy (Epilobium parviflorum), sole magnezowe kwasów tłuszczowych (substancja przeciwzbrylająca), witamina E (octan DL-alfa tokoferylu), ekstrakt z owocu pomidora (Lycopersicon Esculentum) standaryzowany na 6% likopenu, cynk (tlenek cynku), mangan (glukonian manganu), witamina B6 (chlorowodorek pirydoksyny), dwutlenek tytanu (barwnik).

 

Zawartość składników w przeliczeniu na dzienną porcję – 1 kapsułkę:
Składnik: Zawartość w 1 kaps. [mMg] %ZDS (Zalecane dzienne spożycie) :

Ekstrakt z palmy sabałowej 300
Ekstrakt z pestek dyni 150
Ekstrakt z liści pietruszki 50
Ekstrakt z ziela pokrzywy 50
Ekstrakt z wierzbownicy 50
Ekstrakt z owocu pomidora,
w tym: • likopen 20 1,2 –
Witamina E 12 100
Witamina B6 1,4 100
Mangan 1 50 Cynk 10 100

Sposób użycia:
Zalecana dzienna porcja do spożycia wynosi 1 kapsułkę. Zażywać w trakcie posiłku, popijając wodą.
Ostrzeżenia 
Preparat jest przeznaczony dla dorosłych mężczyzn.

Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu doby.
Nie stosować preparatu w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek z jego składników.
Nie należy stosować suplementu diety po upływie daty minimalnej trwałości. Data minimalnej trwałości znajduje się z boku opakowania.
Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety.
Wyprodukowano w Polsce Producent:

LABORELL Sp. z o.o. S. k.

Wola Batorska 908 32-007

Zabierzów Bocheński

menopauza.az

Na Menopauzę Health Laboratory 30 kapsułek

Suplement diety Na Menopauzę Health Laboratory to preparat, w skład którego wchodzą fitoestrogeny m.in. izoflawony sojowe, które łagodzą objawy kilmakterium takie jak wahania nastroju, uderzenia gorąca, zaburzenia snu oraz utrzymują prawidłową gęstość mineralną kości u kobiet po menopauzie Preparat wzbogacony został o ekstrakt z szyszek chmielu, które wykazują działanie uspokajająco- kojące oraz wyciąg z kłącza pluskwicy groniastej, która pomaga łagodzić objawy menopauzy. Obecne w składzie chrom, biotyna, magnez oraz wapń przyczyniają się do zmniejszenia zmęczenia oraz biorą udział w prawidłowym przebiegu funkcji psychologicznych.

 

Skład:
Wapń 400 mg, ekstrakt izoflawonów sojowych (40%) 75 mg w tym: izoflawony sojowe 30 mg, tlenek magnezu 60 mg, chrom 55 mg, Biotyna 50 mg, ekstrakt z szyszek chmielu 50 mg, wyciąg z kłącza pluskwicy groniastej 40 mg, witamina D 5 mg, witamina E 5 mg, witamina B6 1,4 mg,

Sposób użycia:
Zalecana dzienna porcja do spożycia 1 kapsułka. Spożywać raz dziennie 1 kapsułkę.

 

Ostrzeżenia i przechowywanie:
Suplement diety jest przeznaczony dla osób dorosłych. Nie należy przekraczać zalecanej dziennej porcji do spożycia. Preparat  należy przechowywać w miejscu niedostępnym dla małych dzieci. Przechowywać w suchym i zacienionym miejscu, w temperaturze pokojowej.

Nie stosować preparatu w przypadku uczulenia na którykolwiek z jego składników. Ważne jest stosowanie zróżnicowanej diety oraz zdrowego stylu życia.

MENOPAUZA HEALTH LABORATORY-SUPLEMENT DIETY nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety.

 

Najlepiej spożyć przed końcem:  data podana na spodzie opakowania.

Zawartość:  30 kapsułek

Wyprodukowano w Polsce Producent:

Laborell Sp. z o. o Sp. k.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

 

www.laborell.pl

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Nowe oblicze witaminy K

Większości z nas witamina K kojarzy się z krzepliwością krwi. I słusznie. Jednak jej  działanie jest o wiele szersze, a historia bardzo ciekawa.

Pierwsze badania nad zaburzeniami krzepnięcia krwi rozpoczęły się w latach 30 ubiegłego wieku. Duński biochemik Henrik Dam, przyglądając się sposobom żywienia kurczaków na fermach drobiowych odkrył, że przy niskotłuszczowej, monotonnej diecie u drobiu występowały rozległe krwawienia w tkance podskórnej i w mięśniach. Zauważył również, że dieta bogata w wątrobę wieprzową lub wzbogacana olejkiem otrzymanym z  lucerny zapobiegała krwawieniom, co doprowadziło badaczy do wniosku, iż nadmierne krwawienia są wynikiem niedoboru jakiejś substancji rozpuszczalnej w tłuszczach. Henryk Dam nazwał ów czynnik witaminą koagulacji – w skrócie witaminą K (od niemieckiego słowa koagulactionsvitamin). Jego odkrycie miało praktyczne znaczenie, ponieważ preparat olejowy, który otrzymał z liści lucerny podawany noworodkom ze skazą krwotoczną zmniejszył śmiertelność okołoporodową. Z biegiem czasu profilaktyczne podawanie witaminy K noworodkom i ich matkom stało się powszechne, a Henrik Dam wraz z amerykańskim badaczem Edwardem Doisy otrzymał w 1943 roku nagrodę Nobla za odkrycie witaminy K oraz wyjaśnienie roli jaką odgrywa w procesie krzepnięcia krwi w organizmie.

 

Niedługo po odkryciu witaminy K ustalono jej budowę chemiczną oraz zidentyfikowano dwie naturalne formy występujące w przyrodzie – pierwszą z nich, wyizolowaną właśnie z liści lucerny nazwano witaminą K1 (filochinonem), a drugą, wyekstrahowaną z rybiego mięsa – witaminą K2. Obecnie wiemy, że witamina K2 to nazwa dla całej grupy związków nazwanych menachinonami, składających się z różnych podtypów MK (od MK-4 do MK-12). Wszystkie witaminy z grupy K są rozpuszczalne w tłuszczach, a ich budowa chemiczna jest do siebie zbliżona, różnią się jednak między sobą bocznym łańcuchem chemicznym, co ma wpływ zarówno na wchłanianie z przewodu pokarmowego, jak i działanie biologiczne. Szczególnie dobrymi właściwościami, jeśli chodzi o biodostępność i długi okres działania w organizmie, cechuje się naturalna witamina K2 MK-7, przez co przypisuje się jej obecnie największe możliwości oddziaływania fizjologicznego i terapeutycznego, w porównaniu z innymi postaciami witaminy K.

 

W diecie dostarczamy od 60 do 200 mikrogramów witaminy K. Pokarm bogaty w tę witaminę zawiera przede wszystkim witaminę K1 (K2 stanowi tylko 10%). Witamina K1 jest witaminą naturalną i występuje w roślinach zielonych i niektórych olejach roślinnych. Dobrym źródłem witaminy K1 w diecie są warzywa kapustne: brokuły, kapusta, kalafior, brukselka, a także rzodkiew, jarmuż, jak również inne rośliny, np. sałata, natka pietruszki, mniszek lekarski czy szpinak. Z kolei źródłami witaminy K2 (zwykle MK-4) są żółtka jaj, wątroba wołowa, masło, a przede wszystkim produkty otrzymane w procesie fermentacji bakteryjnej. W Europie, najważniejszym źródłem menachinonu są sery dojrzewające: holenderskie, niemieckie i szwajcarskie, a także twaróg, bogate w MK-4, MK-8 oraz MK-9. W kulturze azjatyckiej głównym źródłem melachinonu jest natto – tradycyjna japońska potrawa, spożywana od ponad 1000 lat, która powstaje jako produkt fermentacji soi pod wpływem bakterii Bacillus subtilis natto. Jest ona bardzo bogata w MK-7 i MK-10– najaktywniejsze związki z grupy witamin K2. Nie wolno zapominać również o tym, że ważnym źródłem menachinonów u ludzi i zwierząt jest prawidłowa flora bakteryjna bytująca w jelicie grubym, która może wykazywać zdolność do produkcji witamin K2 typu MK-6, MK-10 oraz MK-12 w ilości pokrywającej do 50% niezbędnego zapotrzebowania na te witaminy. Witamina K MK-4 może również powstawać w wyniku przekształcenia się witaminy K1 w niektórych tkankach u ludzi i zwierząt. Witaminy K2, które występują głównie w pożywieniu zawierającym więcej tłuszczu, lepiej wchłaniają się w przewodzie pokarmowym. Podczas gdy wchłanianie filochinonu sięga zaledwie 5-15% całkowitej przyjętej z pokarmem witaminy K1, tak witamina K2 wchłaniana jest niemal w całości.

 

Witamina K jest potrzebna w wątrobie do produkcji protrombiny (czynnika II) ogrywającej najistotniejszą rolę przy krzepnięciu krwi. Również inne czynniki krzepnięcia (VII, IX, X) wytwarzane w wątrobie wymagają obecności witaminy K. Przy niedoborach protrombiny lub któregoś z wymienionych czynników, krew krzepnie wolno lub nie krzepnie wcale i nawet małe skaleczenie może być przyczyną długotrwałego krwawienia. Spektakularne odkrycie roli witaminy K w tzw. kaskadzie krzepnięcia sprawiło, iż została ona niejako „zaszufladkowana” i przez długi okres czasu interesowała naukowców tylko w kontekście krzepliwości krwi i ewentualnych niekorzystnych oddziaływań (interakcji) z lekami przeciwzakrzepowymi należącymi do tzw. antagonistów witaminy K (np. warfaryna, acenokumarol). Zazwyczaj leczenie przeciwzakrzepowe stosuje się w chorobach, które zagrażają zdrowiu i życiu pacjenta (zakrzepica żył głębokich, zatorowość płucna, zatory tętnicze, itp.) po to by zmniejszyć ryzyko pogorszenia stanu zdrowia. Pacjentom, którzy są leczeni warfaryną, acenokumarolem lub innym lekiem, który jest antagonistą witaminy K, nie wolno w związku z tym spożywać produktów bogatych w witaminę K, ani samodzielnie jej suplementować, ponieważ może to zakłócać działanie leków przeciwzakrzepowych, zaburzać ustalony poziom INR, narazić na niebezpieczne powikłania i doprowadzić do pogorszenia stanu zdrowia. Nie należy więc samodzielnie zmieniać diety lub sięgać po jakikolwiek preparat zawierający witaminę K  bez wcześniejszego zasięgnięcia porady lekarza.

Z postępem prac badawczych nad rolą witamin K w organizmie człowieka stwierdzono, że w wątrobie gromadzona jest głównie witamina K1 i to ona jest istotnym czynnikiem krzepnięcia krwi, natomiast witamina K2 – choć również jest wykorzystywana w wątrobie i bierze udział w procesach krzepnięcia, dużo istotniejszą rolę odgrywa poza wątrobą, ponieważ w przeciwieństwie do K1 jest redystrybuowana przez krew w całym organizmie przez co jest łatwo dostępna dla tkanek pozawątrobowych (np. kości i ścian naczyń krwionośnych) oraz odgrywa ogromne znaczenie w regulacji metabolizmu wapnia w organizmie (w połączeniu z inną znaną witaminą rozpuszczalną w tłuszczach – witaminą D3). Z uwagi na fundamentalną rolę wapnia w funkcjonowaniu organizmu człowieka i jego duże rozpowszechnienie w naszym ustroju, białka zależne od witaminy K (tzw. białka GLA, a naukowcy odkryli ich na razie 17) tworzą system zabezpieczenia różnych tkanek przed negatywnym wpływem tego pierwiastka. Białko macierzy GLA hamujące zwapnienia występuje w wielu tkankach organizmu, ale jego rola jest najbardziej widoczna w chrząstkach i ścianach naczyń krwionośnych, gdzie zapobiega odkładaniu się wapnia (przenosi go do tkanki kostnej) a tym samym zapobiega zwapnieniu i sztywności naczyń krwionośnych. Niedobór witaminy K wiąże się zatem z postępującym uwapnieniem tkanek i rozwijającym się stopniowo upośledzeniem ich elastyczności. W układzie kostnym inne białko zależne od witaminy K (osteokalcyna) odpowiada za wbudowywanie wapnia w strukturę hydroksyapatytów kości, a niedobór witaminy K prowadzi do osteopenii (rozmiękania kości) czy osteoporozy (zrzeszotnienia kości). Nowoodkryta rola witaminy K jako aktywatora działania białek GLA sprawiła więc, że o tej znanej od prawie stu lat cząsteczce znów zrobiło się głośno i przeżywa ona swoją „drugą młodość”. Naukowcy rozpoczęli intensywne badania nad jej potencjalną rolą w tkankach pozawątrobowych oraz w rozwoju i prewencji wielu chorób, jak: osteoporoza, miażdżyca, a nawet choroby nowotworowe i choroby centralnego układu nerwowego. Zaobserwowano, że witamina K odgrywa ważną rolę w ograniczaniu uszkodzenia neuronów w wyniku niedotlenienia mózgu, udaru mózgu po zatorach i wylewach do tkanki mózgowej oraz wpływa na syntezę sfingolipidów, co ma znaczenie w profilaktyce chorób neurodegenaracyjnych mózgu, jak: choroba Alzheimera, czy stwardnienie boczne zanikowe. Wykazano także pozytywny wpływ witaminy K2 na poprawę profilu lipidowego krwi przez wzrost poziomu HDL (tzw. dobrego cholesterolu) z jednoczesnym zmniejszeniem poziomu całkowitego cholesterolu. Zainteresowanie naukowców wzbudza też potencjalna rola witaminy K2 w kontroli procesu nowotworowego. Dotychczasowe prace badawcze wskazują więc, że witaminy K2 spełniają ważne funkcje prozdrowotne u ludzi. Aby jednoznacznie odpowiedzieć jakie mogą mieć znaczenie dla zdrowia człowieka wymagane są jednak dalsze badania. Jednym z takich badań jest VitaK-CAC Trial oceniające wpływ suplementacji witaminą K2 MK-7 na zmniejszenie zwapnienia naczyń u pacjentów z chorobą naczyń wieńcowych, którego zakończenie planowane jest w roku 2017.

 

Jak wspomniano dostarczanie witaminy K1 i K2 do organizmu zależy od spożywania wystarczającej ilości zielonych warzyw oraz wysokiego spożycia fermentowanych przetworów mleczarskich, a także występowania prawidłowej flory bakteryjnej w jelitach. Zalecane dzienne spożycie (RDA) witaminy K (bez rozróżnienia na typ K1 i K2) w krajach Unii Europejskiej i USA wynosi 75 mikrogramów na dobę. Dawka ta została oparta na ilościach witaminy K potrzebnych do syntezy czynników biorących udział w procesach krzepnięcia krwi, nie uwzględnia jednak zapotrzebowania tkanek pozawątrobowych.

 

Badania epidemiologiczne wykazały, że społeczeństwa zachodnie charakteryzuje wysokie ryzyko wystąpienia osteoporozy i chorób układu krążenia, podczas gdy u Azjatów, posiadających inne zwyczaje żywieniowe (w diecie dominują produkty bogate w witaminę K2, takie jak natto), niebezpieczeństwo wystąpienia tych chorób jest znacznie mniejsze. Wykazano również duże rozbieżności w spożyciu witaminy K w Ameryce Północnej, Europie i Azji, zależne od szerokości geograficznej, zwyczajów kulinarnych i wieku. Okazuje się, że w diecie zachodniej dominuje witamina K1 – ponad 80% witaminy K przyjmowane jest w tej postaci, natomiast w tradycyjnej kuchni azjatyckiej opartej na fermentowanych produktach sojowych dominuje witamina K2 MK-7. Również częste stosowanie antybiotyków wpływa niekorzystnie na florę jelitową, co prowadzi do spadku endogennej produkcji witamin K2 i w konsekwencji dostarczania niedostatecznej ilości witaminy K2 do organizmu. Brak witaminy K2 może prowadzić do wystąpienia krwawień (np. z dziąseł), problemów z  gojeniem się ran, trudności w mineralizacji kości (co objawia się większą podatnością na złamania). Poza tym przewlekły niedobór witaminy K2 może doprowadzić do postępującego zwapnienia tętnic, a w konsekwencji do nadciśnienia, zatorów i zawałów. W takich przypadkach warto zastanowić się nad modyfikacją codziennej diety oraz ewentualnym uzupełnieniem niedoborów za pomocą wysokiej jakości suplementów, zawierających naturalną witaminę K2 MK-7 otrzymywaną z soi poddanej procesowi fermentacji. Co ciekawe, gdy ponad 1000 lat temu samurajski wojownik Minamoto Yoshiie zasmakował się w ugotowanych, owiniętych w słomianą matę i przypadkowo sfermentowanych ziarnach soi, nie spodziewał się zapewne, że odkrył pokarm, który do czasów współczesnych jest najlepszym źródłem doskonale przyswajalnej witaminy K2. Sto gramów tej japońskiej potrawy zawiera aż 1100 mikrogramów naturalnej witaminy MK-7. Jednak przygotowywanie natto w polskich warunkach może być sporym wyzwaniem, zarówno ze względu na ograniczoną dostępność naturalnej, niemodyfikowanej genetycznie soi, długi proces gotowania, jak i mocno specyficzny smak gotowej potrawy. Dlatego w przypadku gdy mamy obawy, że nasza dieta nie dostarcza nam odpowiednich ilości witaminy K2, warto sięgnąć po łatwo przyswajalny produkt w tabletkach lub kroplach, który jest bogatym źródłem naturalnej witaminy K2 MK-7, a właściwą dawkę skonsultować z lekarzem. Wynika to z  faktu, iż do tej pory nie ustalono zalecanego dziennego spożycia dla samej witaminy K2.

Witamina D

Witamina D3 2000j.m. Health Laboratory 60 kapsułek

Suplement diety Witamina D3 2000 jm Health Laboratory stanowi uzupełnienie codziennej diety w niezbędną dla prawidłowego funkcjonowania organizmu witaminę D.

 

Opis preparatu – właściwości:

Suplement diety Witamina D3 2000 jm Health Laboratory stanowi uzupełnienie codziennej diety w niezbędną dla prawidłowego funkcjonowania organizmu witaminę D.

Witamina D pomaga w:

  • utrzymaniu zdrowych kości i zębów
  • prawidłowym funkcjonowaniu mięśni
  • prawidłowym wchłanianiu/wykorzystaniu wapnia i fosforu
  • w utrzymaniu prawidłowego poziomu wapnia we krwi
  • wspiera prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

 

 

Składniki: Olej słonecznikowy, żelatyna, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), witamina D (cholekalcyferol).

Zawartość składników w przeliczeniu na zalecaną dzienną porcję-1 kapsułkę:

 

Substancja czynna: Zawartość

w 1kaps.

Referencyjna

Wartość

Spożycia

(RWS)

Witamina D 50 µg cholekalcyferol

(2000 IU)

1000 %

 

 

Zalecane dzienne spożycie:

1 kapsułka dziennie, popijając wodą.

Wskazanie: Uzupełnienie diety osób dorosłych w witaminę D.

Ostrzeżenia:

Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu doby.

Nie stosować preparatu w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek z jego składników.

Nie należy stosować suplementu diety po upływie daty minimalnej trwałości. Data minimalnej trwałości znajduje się z boku opakowania.

 

Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety.

Zaleca się zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia.

 

Zawartość netto:60 kapsułek po 300 mg (18 g).

 

 

Wyprodukowano w Polsce

Producent:

LABORELL Sp. z o.o. S. k.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

 

0167_nerwoSEN K4 wizualizacja

nerwoSEN Health Laboratory 30 kapsułek

Suplement diety nerwoSEN to kompozycja składników pochodzenia naturalnego stosowana w sytuacjach stresowych oraz w trudnościach z zasypianiem. Zawiera ekstrakty z melisy, chmielu, lipy, różeńca górskiego oraz witaminę A,D,E, B6 i magnez.

Melisa ułatwia uspokojenie, wpływa relaksująco na pracę układu nerwowego. W połączeniu z lipą wpływają na właściwą relaksację zmęczonego organizmu, dzięki czemu stajemy się mniej drażliwi. Ponadto chmiel z witaminą B6, witaminą A i magnezem pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Magnez z witaminą B6 biorą udział w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych. Wyciąg  z różeńca górskiego zwiększa wytrzymałość na stres i poprawia koncetrację umysłową.

 

Ostrzeżenia:

Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu doby.

Nie stosować preparatu w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek z jego składników.

Nie należy stosować suplementu diety po upływie daty minimalnej trwałości. Data minimalnej trwałości znajduje się z boku opakowania.

 

Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety.

Zaleca się zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia.

Wyprodukowano w Polsce

 

Producent:

LABORELL Sp. z o.o. S. k.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

 

Magnez

Magnez Health Laboratory 20 tabl. musujących

Suplement Diety Magnez Health Laboratory Zawiera cukier i substancje słodzące.

Składniki : Regulator kwasowości: kwas cytrynowy, węglany sodu; glukoza; węglan magnezu; suszony koncentrat buraka czerwonego; aromaty; substancje słodzące: aspartam, sacharyny; barwnik: ryboflawiny.

Porcja produktu zalecana do spożycia w ciągu dnia: 3 tabletki. Nie przekraczać́ zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia.

Zawartość składnika odżywczego

Składniki mineralne: w 1 tabletce (4g) %RWS* w 3 tabletkach (12g) %RWS*
Magnez 125 mg 33,3% 375 mg 100%

* Referencyjne wartości spożycia witamin i składników mineralnych dla osób dorosłych

Suplement diety przeznaczony dla osób dorosłych jako uzupełnienie codziennej diety w magnez. Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Dla zdrowia ważna jest zróżnicowana dieta i zdrowy tryb życia. Zawiera źródło fenyloalaniny.

Sposób użycia:
1 tabletkę Magnez Health Laboratory rozpuścić w szklance (200ml) chłodnej wody.
Najlepiej spożyć przed: Data umieszczona na spodzie tuby. Numer partii na spodzie tuby.

Przechowywanie:

Suplement diety powinien być przechowywacny w nienasłonecznionym, suchym miejscu, w temperaturze pokojowej, w zamkniętym opakowaniu, w miejscu niedostępnym dla małych dzieci.

Zawartość: 20 tabletek musujących o smaku grejpfrutowym
Masa netto: 80g (1 tabletka 4g)
Producent:

Laborell Sp. z o.o.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

www.laborell.pl

 

 

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Niech moc natury będzie z Tobą!

Idzie jesień, nie ma na to rady… Czasem piękna i złota, ale częściej mokra i zimna. A z nią chłodne poranki, przenikliwa wilgoć, przepełnione autobusy oraz przeziębione koleżanki i koledzy… To, jak szybko dołączymy do zakatarzonego grona, zależy wyłącznie od naszej odporności.

 

Odporność to w skrócie zdolność naszego organizmu do radzenia sobie z wirusami i bakteriami powodującymi różne schorzenia. Niestety rozpoczynający się okres jesienno-zimowy nie raz wystawi nasz organizm na próbę. Dlatego lepiej nie zwlekać do ostatniej chwili i o dobrą kondycję układu odpornościowego dbać przez cały rok. Nie jest to szczególnie trudne, wymaga jednak systematyczności i zaangażowania we własne zdrowie. Prawidłowe odżywianie, a więc regularne, urozmaicone i bogate w nieprzetworzone produkty posiłki, dużo warzyw i owoców w codziennej diecie (5-8 porcji dziennie, w tym połowa w postaci surowej), odpowiednie nawodnienie organizmu, systematyczna aktywność ruchowa na świeżym powietrzu (choćby intensywne spacery), odzież dostosowana do warunków pogodowych oraz unikanie stresu i używek (alkoholu, papierosów, ale również dużej ilości kawy) to podstawa nie tylko dobrej odporności organizmu, ale również gwarancja sprawności i dobrego samopoczucia. Zanim więc pobiegniemy do apteki po gotowy specyfik wzmacniający odporność zastanówmy się chwilę, czy zjedliśmy dzisiaj śniadanie, którą kawę pijemy oraz kiedy ostatnio byliśmy na spacerze. Po takim „rachunku sumienia” łatwiej zrozumieć, dlaczego katar trwa u nas zwykle „tygodniami”, a nasz układ odpornościowy nie potrafi odeprzeć ataku drobnoustrojów. Warto pamiętać, że wszystko, co jest w naszej codziennej diecie może wspomagać naszą odporność lub jej szkodzić, a na zmiany naszych przyzwyczajeń nigdy nie jest za późno.

 

Co jednak począć, gdy jesień już za progiem, a z tą „dietą” i sportem różnie bywało? Zanim sięgniemy po dodatkowe specyfiki „na odporność” warto przejrzeć kuchenne szafki i lodówkę i wykorzystać dary natury, których jesienią nie brakuje. Oto naturalne „wspomagacze” odporności:

 

Czosnek nie tylko na… wampiry

Mimo, że większość z nas kojarzy czosnek tylko z przykrym zapachem warto pamiętać, że jest on jednym z najsilniejszych antybiotyków roślinnych. Dzięki zawartości bakteriostatycznej allicyny, witamin i minerałów, czosnek wspomaga organizm w różnego rodzaju infekcjach: bakteryjnych, wirusowych oraz grzybicznych. Pomaga w walce z przeziębieniem, grypą, a także z infekcjami ucha. Ma działanie wykrztuśne, pomaga w obniżeniu gorączki, silnie działa przeciwmiażdżycowo. Stosowany jest więc także w leczeniu nadciśnienia, zaburzeń lipidowych.

 

Czosnek (oczywiście polski, a nie importowany) należy zmiażdżyć i odstawić na ok. 10 minut. Po upływie tego czasu można wziąć się za jedzenie lub szybkie (najwyżej 5-minutowe) gotowanie czosnku. Zalecane ilości dla osoby dorosłej to 1 – 2 ząbki surowego czosnku dziennie. Osoby, które mimo wszystkich zalet czosnku, nie są w stanie znieść jego zapachu lub smaku, mogą sięgnąć po gotowe preparaty, dostępne w aptekach. Można wśród nich wyróżnić tabletki ze sproszkowanym czosnkiem (Alliofil) oraz kapsułki żelowe (Alitol, Czosnek forte) z olejowym ekstraktem z czosnku, a także syrop (Prenalen).

 

Cebula na kaszel i przeziębienia

Cebula to kolejne warzywo, którego właściwości lecznicze znane są od wieków. W medycynie ludowej wywar z cebuli zalecany był w chorobach reumatycznych, syrop przy przeziębieniach, zaś wąchanie surowej cebuli udrażniało zatkany nos. Przez całe stulecia cebula należała do najcenniejszych leków przeciwszkorbutowych, czyli chroniących przed niedoborem witaminy C. Swoje miejsce w lecznictwie cebula zawdzięcza przede wszystkim właściwościom przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym, a także wykrztuśnym. Ponadto pod łuskami cebuli kryje się fosfor, magnez, siarka, cynk oraz krzem, a wiec minerały wzmacniające odporność organizmu. Warto więc przygotować domowy syrop cebulowy, którego smak na pewno pamiętamy z dzieciństwa lub, jeśli zapach okaże się zbyt trudny do zaakceptowania, zdecydować się na gotowy preparat z apteki (Alcep).

Jogurty i kiszonki, czyli moc bakterii probiotycznych

Nie bez powodu mówi się, że 80% odporności pochodzi z brzucha. Nie jest to pusty slogan reklamowy – niezwykle ważna rola bakterii probiotycznych w budowaniu odporności organizmu sprawia, że coraz więcej uwagi poświęcamy temu, co jemy. Lista naturalnych źródeł bakterii probiotycznych nie jest długa. Na jej czele znajdują się dobrej jakości produkty mleczne: jogurt naturalny, kefir, czy maślanka, które w 1 gramie powinny zawierać minimum 10 mln jednostek bakterii Bifidobacterium lub 100 mln bakterii Lactobacillus. Warto zapamiętać, że dobrej jakości jogurt składa się wyłącznie z mleka i wyżej wymienionych, żywych bakterii, w odpowiedniej ilości. Nie powinno być w nim cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, mleka w proszku, barwników i innych niepotrzebnych dodatków.

 

Przyjazne człowiekowi bakterie znajdziemy również w kiszonych, tradycyjnym sposobem, warzywach. W świeżych, naturalnych kiszonkach są miliony bakterii probiotycznych, a także sporo błonnika, który pobudza pracę jelit. W kiszonkach znajdziemy również szereg witamin i składników mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu i podnoszących naszą odporność, np. witaminy z grupy B, A, K, C i E oraz wapń, potas, żelazo, magnez. Kiszona kapusta, czy ogórki są również mniej kaloryczne niż nieprzetworzone warzywa czy owoce, ponieważ w trakcie kiszenia zmniejsza się zawartość cukru. Najbardziej wartościowe kiszonki, to te przygotowane w domu. Jeśli decydujemy się na zakup gotowych kiszonek, trzeba zwracać uwagę na ich barwę, zapach, smak i konsystencję. Kiszona kapusta powinna być jasna, krucha, przyjemna w smaku i zapachu oraz lekko kwaśna.

 

Sok z malin

W soku z malin znajduje się m.in. kwas salicylowy, który ma właściwości napotne i przeciwzapalne. Malinowe olejki eteryczne działają rozgrzewająco i antyseptycznie, co pomoże pokonać infekcje. Witaminowe bogactwo soku (C, B1, B2, B6, karoten) wzmacnia układ odpornościowy. Maliny są też skarbnicą garbników, które oddziałując ściągająco na błony śluzowe, działają przeciwzapalnie. Doskonale wspomagają leczenie przeziębień, infekcji bakteryjnych i wirusowych.

 

Miód, czyli „małe co nieco”

Już ponad 360 lat przed naszą erą patron lekarzy Hipokrates i jego uczniowie opracowali ponad 300 przepisów na stosowanie miodu jako lekarstwa. Wiedziano już wtedy, że miód obniża gorączkę i rozrzedza krew oraz wycisza i uspokaja człowieka. Dlaczego? Ponieważ miód jest przebogaty w witaminy, minerały i antyoksydanty. Wśród witamin znajdujących się w miodzie możemy znaleźć takie, jak: witamina A, witaminy z grupy B: B1, B2, B6, B12, kwas pantotenowy (B5), biotyna (witamina H) oraz spore dawki witaminy C. Polska słynie z doskonałych, różnorodnych miodów, a w okresie jesiennej szarugi warto mieć w spiżarni miód lipowy lub malinowy. Miód lipowy działa antyseptycznie, przeciwskurczowo, napotnie, przeciwgorączkowo, wykrztuśnie, lekko nasennie i uspokajająco, obniża gorączkę. Pomaga w leczeniu grypy, przeziębienia, kaszlu, ostrych i przewlekłych chorobach przeziębieniowych, anginach, zapaleniach zatok obocznych nosa, dróg oddechowych. Odznacza się wysoką aktywnością antybiotyczną. Miód malinowy działa napotnie, rozgrzewająco, antyseptycznie i przeciwgorączkowo. Stosuje się go w przeziębieniach, schorzeniach górnych dróg oddechowych, nieżycie żołądka, jelit, niedokrwistości oraz prewencyjnie przy miażdżycy. Warto również zwrócić uwagę na pochodzący z Portugalii miód lawendowy, który odznacza się szeregiem cennych właściwości biologicznych, takich jak działanie antyseptyczne, spazmolityczne, uspokajające i wskazany jest wspomagająco w leczeniu grypy, przeziębienia, chorób układu oddechowego, jak zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc.

 

Miód podgrzany do temperatury powyżej 40 stopni Celsjusza traci właściwości lecznicze i bakteriobójcze, z tego też powodu herbatę, kawę, przegotowaną wodę czy mleko trzeba lekko ostudzić przed dodaniem miodu, inaczej zniszczymy jego cenne właściwości. Najlepiej jest pić miód rozpuszczony w letniej, wcześniej przegotowanej wodzie. Specjaliści od apiterapii zalecają picie tak rozpuszczonego miodu małymi łykami, przetrzymywanie w ustach przed połknięciem, aby już w jamie ustnej cenne jego składniki były wchłaniane przez śluzówkę do krwi.

 

Trochę zdrowego tłuszczu

na zimowe chłody

Olej lniany tłoczony na zimno cechuje się dużą zawartością nienasyconych kwasów tłuszczowych: alfa-linolenowego (omega-3), linolowego (omega-6), oleinowego (omega-9), arachidonowego, a także kwasów nasyconych m.in. mirystynowego, palmitynowego i stearynowego. To także doskonałe źródło witaminy E i steroli roślinnych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i budowania odporności. Co więcej, sterole obniżają poziom cholesterolu, a obecne w oleju karotenoidy, spośród których najwięcej jest luteiny, chronią przed zwyrodnieniem plamki żółtej i pogorszeniem wzroku.

 

Ważne mikroelementy – sięgnij po orzechy i nasiona

Chłodne wieczory sprzyjają podjadaniu, wiec… postaw na orzechy. Zarówno orzechy włoskie, jak i orzechy laskowe są doskonałym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych. Szczególnie cenny jest kwas alfa-linolowy zawarty w orzechach włoskich oraz ubichinon, którego bogatym źródłem są migdały. Obydwa związki przyczyniają się do obniżenia poziomu „złego” cholesterolu we krwi (LDL). Ponadto, orzechy zawierają wiele witamin i składników mineralnych, takich jak magnez, potas czy fosfor. Już 30g orzechów lub migdałów zaspokaja dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę E oraz magnez. W codziennej diecie warto pamiętać również o pestkach słonecznika, dyni, nasionach lnu, czy sezamie. Nasiona lnu są bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 i błonnik, które pomagają obniżyć poziom „złego” cholesterolu, lignany zmniejszające ryzyko zachorowania na raka oraz przeciwutleniacze wzmacniające układ odpornościowy. Niepozorne nasiona słonecznika są doskonałym źródłem białka, żelaza, magnezu, kwasu foliowego, cynku, błonnika, a także jednym z najlepszych źródeł witaminy E, która wzmacnia układ odpornościowy i zapobiega chorobom układu krążenia. Nie wolno, szczególnie mężczyznom, zapomnieć o pestkach dyni i należy na stałe włączyć je do diety. Są bowiem źródłem łatwo przyswajanego białka, zawierają zestaw niezbędnych minerałów, m.in. wapń, cynk, żelazo, potas i magnez. Są także bogate w fitosterole, związki, które zmniejszają ryzyko wystąpienia raka prostaty i chorób serca, a ich spożycie szczególnie polecane jest osobom zagrożonym miażdżycą.

 

Jak widać nasze spiżarnie obfitują w produkty sprzyjające zdrowiu, a na wymienienie wszystkich wartościowych składników diety nie wystarczy nam miejsca. Komponując więc codzienne posiłki pamiętajmy o tym, że to co jemy nie jest obojętne dla naszego organizmu. Każdym pokarmem możemy pomagać lub szkodzić naszemu zdrowiu. To prawda znana nie od dziś, choć na szczęście w dzisiejszych czasach mówi się o tym zdecydowanie więcej i głośniej. Tak więc w starym przysłowiu „jedno jabłko z rana trzyma lekarza z dala” jak widać, jest wiele prawdy.

foto

FOTO NADWRAŻLIWOŚĆ, czyli słońce i leki to niebezpieczne połączenie!

Planowany urlop już za chwilę i z niecierpliwością oczekujemy momentu, kiedy leniwie rozciągniemy się na kocu lub leżaku i wystawimy na słońce. By jednak nie popsuć sobie  urlopu, a czas wypoczynku nie zamienił się w zdrowotny koszmar warto zorientować się, czy przyjmowane przez nas leki, suplementy diety, czy zioła nie wejdą w niepożądaną reakcję ze słońcem i nie powodują tzw. fotodermatozy, czyli schorzenia charakteryzującego się nadwrażliwością organizmu na światło słoneczne.

 

U osób cierpiących na fotodermatozę nawet niewielka dawka promieniowania UV może wywołać zmiany skórne w postaci swędzącej wysypki, oparzeń skóry, bąbli, czy trwałych przebarwień. Do fotodermatoz zalicza się m. in. odczyny fototoksyczne i fotoalergiczne, które powstają w wyniku działania słońca oraz substancji fotouczulającej, czyli np. stosowanego leku. Wiele preparatów leczniczych, ziół, olejków eterycznych, a także kosmetyków (szczególnie perfumowanych) ma działanie fotosensybilizujące, czyli uwrażliwiające nasz organizm na promieniowanie słoneczne, co sprawia, że nawet krótka ekspozycja na łagodne słońce prowadzi do przesadnej reakcji skóry na promienie i zamiast ładnej opalenizny, kończy się poparzeniem, bąblami, czy odczynem przypominającym uczulenie. Reakcje fototoksyczne stanowią zdecydowaną większość przypadków fotonadwrażliwości i wiążą się z uszkodzeniami komórek w obrębie naskórka i głębszych jego warstw. Zmiany skórne, przypominające wyglądem poparzenie słoneczne, pojawiają się już po pierwszym użyciu leku, w przeciągu kilku minut, bądź godzin od ekspozycji na słońce, zaś zmieniony chorobowo obszar ogranicza się jedynie do skóry wystawionej na działanie promieni. U podłoża mechanizmu powstawania reakcji fototoksycznych leży budowa chemiczna leku, który pod wpływem promieniowania słonecznego aktywuje w organizmie wytwarzanie wolnych rodników bądź reaktywnych form tlenu, które uszkadzają komórki skóry i są bezpośrednią przyczyną powstawania widocznych zmian skórnych.

 

Mechanizm reakcji fotoalergicznych jest bardziej złożony, ponieważ dochodzi w nim do aktywacji układu immunologicznego. Cząsteczka leku, pod wpływem promieniowania słonecznego padającego na skórę, staje się antygenem, który wyzwala odpowiedź immunologiczną typu IV i prowadzi do uwolnienia mediatorów stanu zapalnego w obrębie naskórka. Powoduje to pojawienie się na skórze odczynu alergicznego (zwykle po upływie 24-72 godzin od ekspozycji na słońce), a zmiany utrzymują się przez pewien czas po odstawieniu leku. Reakcja skórna objawia się zmianami wypryskowymi z obecnością rumienia, grudek, pęcherzyków, świądu, wysięku, wtórnych zmian ropnych, a następnie złuszczania i liszajowacenia. Reakcja fotoalergiczna, w przeciwieństwie do reakcji fototoksycznej wymaga więcej niż jednorazowej dawki leku.

Fotonadwrażliwość polekowa stanowi dużą grupę fotodermatoz. Do leków wywołujących te schorzenia zalicza się m.in. leki moczopędne, antybiotyki, leki sercowo-naczyniowe i niesteroidowe środki przeciwzapalne. Większość leków o działaniu fotouczulającym powoduje, po kontakcie ze słońcem, szybką reakcję bezpośrednią w postaci ostrego oparzenia słonecznego, objawiającego się rumieniem i pęcherzami. Do najbardziej znanych preparatów o działaniu fotouczulającym należy dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum), zwany również zielem Świętego Jana. Roślina ta jest składnikiem wielu medykamentów o działaniu przeciwdepresyjnym, jak również wspomagającym trawienie (działanie rozkurczające). Dziurawiec, jak również wiele innych roślin: ruta zwyczajna, bodziszek cuchnący, arcydzięgiel litwor, aminek egipski, a także lubczyk, pietruszka, czy seler, zawierają psolareny, czyli związki fotouczulające, które  wykorzystuje się w lecznictwie w terapii bielactwa, do wywoływania repigmentacji skóry. Trzeba jednak pamiętać, że dziurawiec, czy ruta, wchodzą w skład wielu preparatów i suplementów diety, a ich nieumiejętne używanie może podczas letnich miesięcy doprowadzić do bardzo poważnych poparzeń skóry i fotouczuleń.

Do substancji, których stosowanie może doprowadzić do oparzeń słonecznych należą też m. in.: dziegieć (stosowany w leczeniu łuszczycy), balsam peruwiański, syntetyczne i naturalne substancje zapachowe (np. olejki eteryczne, których latem nie wolno stosować na skórę), niektóre antybiotyki: doksycyklina, minocyklina, tetracyklina, chlorotetracyklina, limecyklina, czy niesteroidowe leki przeciwzapalne (ibuprofen, ketoprofen, naproksen, piroksykam). Biorąc pod uwagę, że Polska zajmuje trzecie miejsce na świecie pod kątem spożycia środków przeciwbólowych, nie dziwi fakt, że to właśnie niesterydowe leki przeciwzapalne są jedną z najczęstszych przyczyn fotonadwrażliwości. Jeśli więc musimy z powodów zdrowotnych stosować latem leki przeciwbólowe przez dłuższy okres czasu lub w większych dawkach, zdecydowanie bezpieczniejsze będą preparaty zawierające paracetamol. W innym przypadku unikamy słońca i stosujemy balsamy lub kremy przeciwsłoneczne z wysokim faktorem (>30UV). Ważne, by pamiętać, że niesteroidowe leki przeciwzapalne wchodzą w skład wielu maści, żeli, czy aerozoli stosowanych w bólach mięśni, stawów oraz w łagodzeniu kontuzji sportowych. Nakładanie na skórę preparatów zawierających ketoprofen, ibuprofen, naproksen, a następnie wystawianie posmarowanej części ciała na słońce może spowodować silne poparzenia skóry lub odczyny przypominające reakcję alergiczną. Dlatego stosując taki preparat latem, należy unikać słońca lub bezwzględnie chronić posmarowaną skórę przed słońcem bandażem, odzieżą lub kremem z filtrem przeciwsłonecznym UV 50.

 

Reakcje fototoksyczne mogą być również wywołane przez chemioterapeutyki, stosowane często w terapii zakażeń dróg moczowych: fluorochinolony (cyprofloksacynę, lewofloksacynę) i sulfonamidy (biseptol). Rzadziej fototoksyczność mogą powodować leki moczopędne (furosemid, hydrochlorotiazyd) oraz retionoidy (izotretynoina, acytretyna). W przypadku stosowania niektórych leków, np. naproksenu, retionoidów oraz diuretyków może również dojść do wystąpienia objawów tzw. pseudoporfirii (na skórze, wystawionej na działanie promieni UV, pojawiają się bąble, dochodzi do zaczerwienienia i  powstawania plamek o ciemniejszym zabarwieniu).

 

Wiele leków pod wpływem słońca powoduje fotoreakcje odległe, głównie w postaci trwałych przebarwień skóry. Są one dużo trudniejsze do wykrycia i leczenia, ponieważ wraz z upływem czasu trudno skojarzyć jaki produkt mógł wywołać zmiany na skórze. Dlatego warto pamiętać, że do substancji mogących wywołać trudne do usunięcia przebarwienia skóry pod wpływem słońca należą m. in.: niektóre leki przeciwcukrzycowe (tolbutamid, chlorpropamid, karbutamid), środki moczopędne (chlorotiazyd, hydrochlorotiazyd, furosemid), antybiotyki chinolonowe (kwas nalidyksowy, fleroksacyna, lomefloksacyna, pefloksacyna, cyprofloksacyna, enoksacyna), leki przeciwgruźlicze (izoniazyd), leki przeciwgrzybicze (gryzeofulwina), niektóre leki przeciwhistaminowe należące do starszych generacji (difenhydramina), a także leki przeciwarytmiczne (amiodaron, chinidyna), które powodują przebarwienia skórne u ponad 10% stosujących je pacjentów.

 

Słońca „nie lubią” niektóre leki przeciwpadaczkowe, np. fenytoina, mefenytoina, które mogą powodować brązowe przebarwienia skóry twarzy, a także środki obniżające poziom trójglicerydów i cholesterolu (fenofibrat, benzafibrat) oraz środki hormonalne zawierające estrogeny i progesteron. Warto pamiętać, że u pań, które miały w ciąży problemy z tzw. ostudą ryzyko wystąpienia przebarwień słonecznych przy stosowaniu środków hormonalnych, bez właściwej ochrony przeciwsłonecznej, sięga aż 70%. Przebarwienia skóry pod wpływem promieni słonecznych mogą powodować również środki przeciwwirusowe (zydowudyna), neuroleptyki (chlorpromazyna, prometazyna), czy trójcykliczne leki przeciwdepresyjne (imipramina, amitryptylina, dezipramina, klomipramina). Trójcykliczne antydepresanty mogą powodować u ponad 10% pacjentów szaroniebieskie przebarwienia skóry pod wpływem słońca, pojawiające się nawet po 2 latach od stosowania leku.

 

Na słońce uważać muszą również wszystkie osoby leczące trądzik z zastosowaniem tabletek, czy kremów i maści z retinoidami, które zwiększają wrażliwość skóry na promieniowanie słoneczne. Ostrożność należy zachować stosując miejscowo także: kwas azelainowy, nadtlenek benzoilu oraz kwasy owocowe. Substancje te nie mają co prawda typowego działania fotouczulającego, ale zwiększają ryzyko oparzeń słonecznych ze względu na złuszczanie części warstwy rogowej naskórka, która w dużym stopniu chroni nas przed słońcem. Dlatego bezpiecznej stosować te preparaty na noc, a w ciągu dnia unikać ekspozycji na słońce w godzinach największego nasłonecznienia, czyli między 10:00 a 14:00 oraz stosować dobrej jakości kremy przeciwsłoneczne.

 

Większość wymienionych powyżej leków dostępna jest wyłącznie na receptę i wówczas zarówno lekarz, jak i wydający je w aptece farmaceuta powinien poinformować o konieczności zachowania ostrożności i wysokiej ochrony przeciwsłonecznej. Zawsze jednak warto sięgnąć po ulotkę leku, nawet jeśli stosujemy go dużej, czy po raz kolejny i zerknąć, czy stosowanie danego leku w porze letniej, gdy trudno ukryć się przed promieniami słońca, nie wymaga dodatkowego zabezpieczenia skóry kremem z filtrem oraz rozsądnego korzystania z uroków pięknej pogody.

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Tajemniczy skład kosmetyków

Jak czytać INCI i co to jest?

Chcesz wiedzieć, co drzemie w kremie? Umiesz rozszyfrować długą listę substancji wchodzących w skład Twojego ulubionego kosmetyku? Przeczytaj, czym jest INCI i dlaczego jest tak ważne dla zdrowia i urody. Skład kosmetyków podany na etykiecie produktu dla wielu osób brzmi tajemniczo. Umiejętność jego rozszyfrowania ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa stosowania. Dlatego stworzono specjalny system nazewnictwa określany, jako INCI (Międzynarodowe Nazewnictwo Składników Kosmetycznych).

INCI – jest to skrót od International Nomenclature  of Cosmetics Ingredients, co oznacza system zamieszczający spis i nazewnictwo wszystkich składników używanych do produkcji kosmetyków.  Skład INCI jest to pewnego rodzaju dokument tożsamości kosmetyku. Nazwy składników są międzynarodowe. Nomenklatura surowców kosmetycznych INCI odnosi się do terminologii opracowanej przez Personal Care Products Council w porozumieniu z europejskim stowarzyszeniem producentów kosmetyków COLIPA. Została  stworzona w 1997 roku i ujednolicona dla wszystkich krajów Unii Europejskiej – w Polsce obowiązuje od 2002 roku.  Obowiązkiem producenta jest zamieszczanie składu produktu na każdym opakowaniu, bądź ulotce, (jeśli na opakowaniu jest za mało miejsca), w kolejności ilości zawartego składnika, zaczynając od tego, którego jest w kosmetyku najwięcej. W INCI obowiązują nazwy łacińskie w przypadku składników roślinnych oraz angielskie w przypadku związków chemicznych, a także oznaczenia numeryczne CI (Color Index) w przypadku farb. Jeśli chodzi o substancje zapachowe, istnieje specjalna lista 26 substancji, które również muszą figurować na opakowaniu, jako składniki kosmetyku, pod warunkiem, że ich stężenie przekracza określone wartości (100mg/kg produktu w kosmetykach zmywalnych typu żel pod prysznic i 10mg/kg produktu w kosmetykach niezmywalnych typu kremy, balsamy). Prawo Unii Europejskiej nakazuje zamieszczanie składu kosmetyków na wszystkich bez wyjątku produktach kosmetycznych.

 

Co znajduje się w INCI? W składzie INCI znajduje się przemieszanie nazw chemicznych, łacińskich (dla roślin) i angielskich. Nie jest to na pewno język, którym posługujemy się, na co dzień, więc dla laika jest to „czarna magia”. Internet jest jednak bardzo bogatym źródłem informacji na ten temat, więc zawsze możemy wyszukać nazwy składników i opis ich działania. Wiadomo, że w większości nie jesteśmy chemikami i nie będziemy w stanie w 100% przeanalizować składu kosmetyków. Warto jednak poznać podstawy, czyli zrozumieć standardowy pożądany rozkład składników w produkcie.

Na pierwszym miejscu w składzie zazwyczaj występuje woda (Aqua). Dzięki temu możemy ocenić, że produkt jest skomponowany na bazie wody, są to przede wszystkim kremy i emulsje typu O/W o działaniu nawilżającym. Gdyby zamiast tego był alkohol (Alcohol), to możemy być pewni, że używanie nie będzie zbyt przyjemne dla naszej skóry i może zanadto ją wysuszyć. Może także być zawarty jakiś olej (Oil) są to kremy i emulsje typu W/O, które są pożądane ze względu na dużą zawartość oleju, takie preparaty pozostawiają na skórze tłusty film, przez co dłużej ją chronią.

 

Drugie w kolejności powinny być składniki aktywne, takie jak wyciągi z roślin, oleje, witaminy. Trzeba się kierować potrzebami skóry. Substancje natłuszczające: Cera, Butter, Beeswax, Lanolina, Parrafinum. Substancje nawilżające: Gliceryn, Hialouronic Acid, Urea, Glycol. Witamina A (Retinal), witamina B5 (Pantenol), witamina C (Askorbyl), witamina E (Tocopherol). Zdarza się też, że na samym początku składu pojawiają się sylikony (np. Dimethicone). Nadają one miękkość, połysk i gładkość powierzchni, na którą się je nakłada (skóra, włosy). Niestety, utrudniają skórze oddychanie i na dłuższą metę wysuszają. Podrażnienia mogą wywoływać również detergenty dodawane do preparatów do mycia. Szczególną uwagę należy zwrócić na  SLS (Sodium Lauryl Suphate). Producenci go stosują, bo jest tani, efektywny i  wytwarza pianę. Jednak SLS alergizuje, wysusza skórę, zwiększa przeznaskórkową utratę wody.

 

Kolejne miejsce to wyciągi roślinne, najbardziej pożądane w dobrych preparatach kosmetycznych np. Prunus Amygdalius Dulcius Oil (olej ze słodkich migdałów), Algae Extract (wyciąg z Alg), Allantoin, Argania Oil (olej Arganowy) i wiele innych. To te składniki są najbardziej wartościowe, czyli odżywiające i poprawiające kondycję skóry.

 

Na końcu powinny występować ewentualne konserwanty, np. parabeny (paraben z przedrostkiem Phenyl-, Propyl-, Metyl-, Butyl-, Etyl-, Isobuty) i substancje zapachowe, opisywane, jako „Parfum” preparaty, które w swoim składzie zawierają substancje zapachowe: Cinnamel, Cironnellon, Linalol, mogą wywołać liczne alergie.

 

Poniżej przykładowa formulacja kremu z procentowymi zawartościami poszczególnych składników:

 

Woda około 70%

Substancje nawilżające (Glycerin, Propylene Glycol, Butylene Glycol): 2-10%

Oleje (np. słonecznikowy- Helianthus Annuus, sojowy- Glycine Soya, avocado-Persea Gratissima słodkie migdały- Prunus Dulcis parafinowy- Paraffin Oil): 2-10%

Emolienty (grupa związków o charakterze olejowym, np: Isopropyl Myristate, Capric/Caprylic Triglycerides,Isononyl Isonanoate, Isohexadecane): 5-15%

Woski i masła (regulują konsystencje kremu: Cety Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid/Alcohol, Beeswax, Shea Butter- Butyrospermum Parkii, cocoa butter- Theobroma Cocoa) 0.5-7%

Emulgatory (substancje, które umożliwiają połączenie fazy olejowej z wodną: Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Steareth-22, Ceteareth-20, Polysorbate-20, Laureth-7, ): 1-7%

Silikony (poprawiają tzw. skin feel: Dimethicone, Cyclomethicone, Cyclohexasiloxane) 0.5-7%

Substancje aktywne (ekstrakty, olejki eteryczne, witaminy, inne np: alantoina- allantoin, D-Panthenol, Collagen, Hyaluronic Acid, Witamina E-Tocopherol, witamina C- Ascorbyl Palmitate, witamina A- Retinol): 0.1-10%

Zagęstniki (Carbopol, Xantan Gum, Carrageenan, Polyacrylamide, Acrylates c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer) 0.1-1%

Konserwanty (Methylparaben, Ethylparaben, Sodium Benzoate, Diazolidinyl Ureate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Imidiazolidinyl Urea, Methylchloroisothiazolinone): 0.01-1%

Zapach (Parfum, oraz składniki zapachu, które są często alergenami: Limonene, Lonalol, Citronellol, Geraniol, Eugenol, Citral): 0.1-0.5%

Barwniki (oznaczone jako “CI” plus jakaś liczba ): bardzo małe ilości rzędu 0.01%

 

Podsumowując: Czytajmy etykiety i ich składy, jeśli producent donosi, że krem ma jakieś właściwości, to musi zawierać substancje o tym konkretnym działaniu. Zwróćmy uwagę czy informacja o działaniu kremu jest powiązana z surowcem, jeśli nie to ostateczna formulacja pod tym kątem nie została przetestowana. Spójrzmy na skład kremu, jeśli łacińskie nazwy znajdują się dość wysoko na liście, to znaczy, że ilość naturalnych substancji aktywnych ( oleje roślinne, ekstrakty) jest duża. Należy zwrócić uwagę, że niektóre substancje aktywne są efektywne przy niskich stężeniach, więc mogą się znajdować “dalej” na liście INCI. Tak jest np. z alantoiną, która wykazuje działanie łagodzące na poziomie 0.2%. W przypadku gliceryny z kolei, aby uzyskać efekt nawilżający musi występować w ilości 3-8% (ulokuje się na początku składu, najczęściej zaraz po wodzie).

a_derma_solaire_0175_communication_visual_686

SŁOŃCE– Na Zdrowie!

Sprawdź, jakie są zalety i jak bezpiecznie się opalać!

 

Przed nami wakacje, a co za tym idzie wiele słonecznych dni. Pod błękitnym niebem czujemy się szczęśliwsi, pełniejsi sił witalnych, mamy dobre samopoczucie. Często jednak bywa tak, że zachwycając się piękną pogodą, zapominamy o zagrożeniach, jakie niesie długotrwałe spędzanie czasu na słońcu.

 

Spędzając czas na świeżym powietrzu często nawet nie wiemy, że właśnie się opalamy. Jednakże, bez różnicy na to czy wylegujemy się na plaży, czy wybieramy się na wycieczkę, musimy pamiętać o odpowiedniej ochronie przed słońcem. Najczęściej nie myślimy o zagrożeniach, ciesząc się piękną pogodą. I trudno się dziwić słońce daje nam wiele korzyści. Wśród nich możemy wymienić witaminę D3, którą produkuje organizm człowieka pod wpływem słońca. Wystarczy przebywać na nim kilkanaście minut raz na kilka dni, aby w pełni uzupełnić jej niedobory. Potrzebujemy jej, by nasz układ kostny funkcjonował prawidłowo, wzmacnia też układ odpornościowy i pomaga zapobiegać chorobom autoimmunologicznym i nowotworowym. Pod wpływem słońca zwiększa się także poziom serotoniny, czyli tak zwanego hormonu szczęścia. I takim jest w istocie, ponieważ dzięki niemu czujemy się lepiej, mamy doskonały nastrój, a stany depresyjne i bezsenność mogą odejść w niepamięć. Także inny hormon, melatonina, odpowiada za nasze samopoczucie. W odróżnieniu do serotoniny, poziom melatoniny gwałtownie spada, gdy robi się jasno. Hormon ten reguluje nasz cykl dobowy, a gdy jego poziom się obniża, nasz nastrój się poprawia i jesteśmy pełni energii. Ale to nie wszystko, co zawdzięczamy słońcu. Dzięki niemu nie cierpimy na bóle stawowo-mięśniowe, rany i zmiany skórne (np. łuszczyca, trądzik, AZS) szybciej się goją, obniża się nam ciśnienie, a co za tym idzie zmniejsza się ryzyko zawału, poprawia się także przemiana materii. Nic, więc dziwnego, że korzystając z tych wszystkich dobrodziejstw, zapominamy, że czas spędzony za długo na słońcu może przysporzyć nam wielu kłopotów. Skutki nadmiernego i nieprawidłowego opalania mogą być ogromne m.in. fotostarzenie się skóry, fotodermatozy tzw. „alergia na słońce”. Ponadto promieniowanie ultrafioletowe jest czynnikiem powstawania raka skóry czy czerniaka. Ale czy wiemy jak im zapobiegać? Bezpieczne i rozsądne opalania to przede wszystkim ochrona przed UV.  Zatem zabezpieczenie skóry przed niekorzystnym działaniem promieniowania jest niezbędne, oraz stosowanie preparatów zawierających substancje pochłaniające UVA i UVB.

 

Bezpieczne opalanie dziecka

Zdrowie dzieci w dużej mierze zależy od dbałości i rozsądku rodziców. Dla dzieci plaża jest miejscem zabawy a opalona skóra zjawiskiem towarzyszącym zabawie. Dzieci nie zastanawiają się nad szkodliwym działaniem promieni słonecznych, nie myślą o stosowaniu kremów z filtrami, dlatego obowiązek ochrony skóry dziecięcej należy do rodziców. Zdrowa skóra dziecka to ideał. Miękka, gładka, niezniszczona przez działanie czynników zewnętrznych, a jednocześnie niezwykle delikatna. Wymaga ona jednak specjalnej pielęgnacji i ochrony. Dlatego wiosną i latem, gdy razem z dzieckiem cieszysz się słońcem, chroń je szczególnie, ponieważ promienie słoneczne mogą spowodować trwałe uszkodzenia skóry maluszka. Dziecko do 3 roku życia powinno unikać słońca. Skóra noworodków i niemowląt jest delikatna i nie w pełni dojrzała. Cienki, niedojrzały naskórek przepuszcza większą ilość promieni UV. Co więcej, skóra dziecka szybciej traci wodę, a neutralne pH, sprzyja podrażnieniom, dlatego skóra niemowląt i dzieci wymaga specjalnej troski, a przede wszystkim specjalistycznej ochrony. W pielęgnacji i ochronie cienkiej skóry malucha pomoże smarowanie odpowiednimi preparatami, dedykowanymi delikatnej skórze. Idealny kosmetyk przeciwsłoneczny jest fotostabilny, wodoodporny, hypoalergiczny i bezzapachowy. Najlepsze są te z największymi filtrami organicznymi i mineralnymi, które w odróżnieniu od filtrów chemicznych tworzą na powierzchni skóry warstwę ochronną, czyli barierę dla promieni UV. Wybierając kosmetyk dla dziecka należy zwrócić uwagę na filtr, który powinien być bardzo wysoki, najlepiej 50+. Tylko tak wysoki filtr zadziała na zasadzie blokera i zahamuje szkodliwe działanie słońca, nie pozwalając wniknąć promieniom słonecznym do wnętrza skóry. Dla dziecka najlepiej wybieraj hypoalergiczne dermokosmetyki bez parabenów, ftalanów i fenoksyetanolu. Są one delikatne i nie podrażniają wrażliwej skóry dziecka. Korzystając z lata niesforny maluch nie zrezygnuje z przyjemności pluskania się w wodzie i aktywnych zabaw, dlatego dodatkowym czynnikiem wyboru kosmetyku powinna być jego odporność na działanie wody i potu.

 

Atopowe zapalenie skóry a fototerapia

W przypadku atopowego zapalenia skóry ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe bywa korzystna dla zdrowia.   Aby zrozumieć działanie słońca, warto zwrócić uwagę na charakter AZS. Jest to choroba o podłożu autoimmunologicznym.  Promienie UV ze względu na działanie immunomodulujące i przeciwzapalne wpływają na funkcjonowanie układu odpornościowego.  W związku z tym kąpiele słoneczne znalazły zastosowanie w leczeniu wielu chorób dermatologicznych, w tym atopowego zapalenia skóry i łuszczycy. Atopowe zapalenie skóry jest zaliczane do chorób o podłożu alergicznym.  W przypadku AZS wyróżniamy okresy remisji i zaostrzenia zmian skórnych.  Kontakt z alergenem, który może być sierść kota, pyłki roślin, kurz czy mydło, prowadzi do nasilenia objawów choroby.  Badania naukowe potwierdzają skuteczność fototerapii  w zwalczaniu zmian atopowych.  Promienie UV przynoszą też świetne rezultaty w redukcji dokuczliwego świądu, na który bardzo często skarżą się atopicy. W przypadku AZS kontakt z alergenem prowadzi do uwolnienia mediatorów stanów zapalnych, w tym histaminy.  Promienie UV stymulują organizm do wytwarzania substancji o charakterze przeciwzapalnym, które przyczyniają się do zahamowania odpowiedzi alergicznej. Aby fototerapia okazała się pomocna w leczeniu AZS, powinna być przeprowadzana pod ścisłą kontrolą lekarza. Dawkę promieniowania i czas ekspozycji dobiera się indywidualnie, uwzględniając karnację pacjenta i jego problemy zdrowotne. Bardzo ważnym elementem jest również odpowiednio dobrana ochrona przed UV. Preparat z jednej strony powinien dbać i pielęgnować problematyczną skórę, jaką jest AZS, z drugiej strony dawać jej maksymalną ochronę.

 

Podsumowując, wszyscy potrzebujemy kąpieli słonecznych, jednak podczas nich musimy zachować zdrowy rozsądek. Korzystanie ze słońca z umiarem zapewni nam dobry nastrój i wspaniałe samopoczucie, a świadomość zagrożeń, jakie ze sobą niesie, znacznie ułatwią nam życie.

??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Roślina nie musi być kwiatem, by cieszyć.

Malpigia granatolistna (Malpighia glabra L.), inaczej acerola

Rodzimym obszarem występowania aceroli jest południowa część Ameryki Północnej (Teksas, Meksyk), Ameryka Środkowa i północna część Ameryki Południowej. Jest to drzewo lub, częściej, szeroko rozłożysty krzew. Nazywana jest również wiśnią z Barbados.

 

Acerolę przedstawia się jako najbogatsze źródło naturalnej witaminy C, dlatego właśnie wykorzystywana jest w ziołolecznictwie. Acerola posiada najwyższą zawartość tej witaminy wśród owoców uprawnych od 1400 do 2500 mg w 100 g świeżych owoców. Popularna czarna porzeczka lub też pietruszka osiągają co najwyżej dolną wartość zawartości witaminy C czyli ok. 1400 mg na 100 g owoców. Oprócz witaminy C, w aceroli występują pokaźne ilości prowitaminy A, ryboflawiny, tiaminy, niacyny, wapnia, fosforu i  żelaza. Co ważne zawiera również flawonoidy, które hamują rozkład witaminy C i zwiększają jej przyswajanie. W związku z tym można stwierdzić, że to właśnie acerola zawiera największą dawkę dobrze przyswajalnej witaminy C.

 

Właściwości witaminy C:

  • pomaga w leczeniu przeziębienia;
  • wzmaga produkcję przeciwciał;
  • wzmacnia odporność;
  • wzmacnia budowę naczyń krwionośnych;
  • bierze udział w prawidłowej produkcji kolagenu;
  • chroni przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników;
  • pomaga lepiej wchłaniać żelazo;
  • pomaga eliminować zmęczenie;
  • pomaga utrzymać w dobrej formie serce i układ krążenia;
  • pomaga utrzymywać dobry stan dziąseł;
  • bierze udział w produkcji enzymów;
  • pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego.

 

Dlatego acerola, jako bogate źródło witaminy C, może szczególnie zainteresować osoby z niską odpornością, palaczy, sportowców, czy też osoby narażone na choroby naczyniowe.

 

Acerola występuje w postaci soku lub pastylek, do których wykorzystywany jest  susz owocowy. W obu przypadkach można cieszyć się pełnią właściwości tej rośliny, ponieważ ważne jest aby nie izolować witaminy C, ale podać ją ze wszystkimi dodatkowymi substancjami, które występują w owocach.

 

Preparatów witaminy C jest bardzo wiele, jest ona często stosowana jako środek konserwujący żywność. Większość z nich to czysta forma kwasu askorbinowego, bardzo tania, jednak podlegająca znacznym ograniczeniom wchłaniania w przewodzie pokarmowym, a szczególnie w jelitach, gdzie środowisko jest alkaliczne i następuje proces neutralizacji kwaśnych właściwości  witaminy C. Przyjmowanie wyższych dawek może prowadzić do niekorzystnych efektów ze strony przewodu pokarmowego, jak np. wzdęcia, biegunki i w konsekwencji znaczne zmniejszenie wchłaniania witaminy C.

 

Ważne jest więc aby prawidłowo dawkować acerolę. Witamina C nie jest przez nasz organizm magazynowana. Oznacza to, że nie możemy przyjąć jej na zapas.   Duże obciążenie nerek i wątroby spowodowane koniecznością usuwania nadmiaru witamin może spowodować dysfunkcję lub trwałe uszkodzenie tych narządów. Suplementację witaminy C należy przeprowadzać w okresach zwiększonego zapotrzebowania,  a więc w stanach obniżonej odporności lub choroby. Może być przyjmowana również jakiś czas po zakończeniu choroby, gdyż wytwarzane są wtedy duże ilości białych krwinek, do których potrzebna jest witamina C.

Należy jednak pamiętać, że prawidłowo zbilansowana dieta jest nam w stanie dostarczyć odpowiednią ilości kwasu askorbinowego.

Sylimaryna

Sylimaryna Health Laboratory 30 tabletek powlekanych

Sylimaryna Health Laboratory jest suplementem diety, który dzięki zawartości ekstraktu z ostropestu plamistego wspomaga prawidłowe funkcjonowanie wątroby, trawienie i oczyszczanie organizmu. Pomaga chronić komórki wątroby, zachowując jej funkcje oraz przyczynia się do prawidłowej produkcji żółci .Chroni przed działaniem wolnych rodników, których obecność spowodowana jest m.in. spożyciem alkoholu. Pozytywnie wpływa na utrzymanie prawidłowego stężenia glukozy we krwi.

 

 

 

Składniki: Substancja wypełniająca (celuloza mikrokrystaliczna), ekstrakt 22:1 z nasion ostropestu plamistego (Silybum marianum), substancja przeciwzbrylająca (sole magnezowe kwasów tłuszczowych, dwutlenek krzemu), substancja glazurująca (hydroksypropylometyloceluloza), substancja wypełniająca (polidekstroza), barwnik (dwutlenek tytanu), substancja glazurująca (glikol polietylenowy), substancja przeciwzbrylająca (talk), substancje pomocnicze (polyethylene, tartrazyna 85% E102, błękit brylantowy 85% E133, chlorek sodu).

 

Sposób użycia: Zalecane dzienne spożycia 1-2 tabletki po jedzeniu, popijając wodą. Zażywać do czasu uzyskania korzystnego działania.

 

Ostrzeżenia i przechowywanie: Preparat jest przeznaczony dla osób dorosłych. Nie należy przekraczać zalecanej dziennej porcji do spożycia. Preparat należy przechowywać w miejscu niedostępnym dla małych dzieci. Przechowywać w temperaturze pokojowej w suchym i zacienionym miejscu. Nie stosować preparatu w przypadku uczulenia na którykolwiek z jego składników. Ważne jest stosowanie zróżnicowanej diety oraz zdrowego trybu życia.

Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety.

 

Skład zalecanej dziennej porcji do spożycia: 1-2 tabletki tabl.

Składnik odżywczy 1 tabl. 2 tabl.
Ekstrakt z ostropestu plamistego 70% 100 mg 200 mg
w tym sylimaryna 70 mg 140 mg

 

Zawartość netto: 30 tabletek powlekanych po 210 mg (6,3g).

Producent:

Laborell Sp. z o.o. S. k.

Wola Batorska 908

32-007 Zabierzów Bocheński

www.laborell.pl

 

przed_wszystkim_zdrowie_nr22_str_39

Słodkości, które nie tuczą!

Na horyzoncie wakacje, dlatego coraz częściej myślimy o naszej kondycji i sylwetce. W celu zrzucenia zbędnych kilogramów decydujemy się na godziny ćwiczeń i rygorystyczne diety. Tymczasem, okazuje się, że nie wszystko co dobre musi nas tuczyć, a słodycze mogą nawet pomóc w utracie zbędnych kilogramów!

Osoby zdeterminowane by się odchudzać przeważnie porzucają wszystkie smakołyki na rzecz owoców i warzyw, ewentualnie próbują wytrwać przy stylu wybranej przez siebie diety. Takie wytrwałe nastawienie jest godne pochwały, a w połączeniu z aktywnością ruchową stanowi niezawodny przepis na atrakcyjną sylwetkę. Koniecznym krokiem jest także zastąpienie wysokokalorycznych przekąsek lżejszymi odpowiednikami, oferujących równie przyjemny smak. Warto więc zweryfikować kulinarne stereotypy i przyjrzeć się niskokalorycznym przekąskom.

 

Jeść śniadanie czy nie jeść?

 

Zrezygnowanie ze śniadań to jeden z najczęstszych przykładów złych wyobrażeń na temat odchudzania. Głodówka wcale nie przynosi oczekiwanego rezultatu i najczęściej kończy się zbyt obfitą ucztą w porze kolacji. Zamiast rozpychać żołądek wieczornymi posiłkami, lepiej zjeść śniadanie bogate w węglowodany i białka. Pamiętajmy, że przed nami jeszcze cały dzień na spalenie kalorii. Poza tym, solidna dawka energii z samego rana sprawia, że nie mamy później ochoty na podjadanie między posiłkami.

 

Idealną śniadaniową propozycją jest pożywne musli z owocami, jogurtem naturalnym i płatkami gorzkiej czekolady. Wystarczy połączyć odpowiednie proporcje tych składników aby śniadanie było zdrowe, smaczne i nietuczące.

 

Piwny brzuch wcale nie od piwa

 

Od kilku lat, naukowcy z całego świata analizują alkohol pod kątem właściwości odchudzających. W świetle badań, m.in. prof. Shela Gorinsteina z Uniwersytetu Hebrajskiego, piwo nie jest tak tuczące jak się powszechnie uważa. Naturalnie piwo, głównie z powodu obecności alkoholu, posiada solidną wartość kaloryczną (ok. 450 kcal – 600 kcal/1l), choć nie wpływa to tak mocno na rozmiar tkanki tłuszczowej w okolicach talii.

 

Przyczyną tzw. piwnych brzuszków są przede wszystkim zakąski, które przy okazji spożywamy: chipsy, popcorn, orzeszki itp… Ponieważ chmiel i alkohol wyostrzają apetyt. Z drugiej strony, piwo przyśpiesza proces trawienia i zawiera witaminy korzystnie wpływające na przemianę materii, tj. B1. Cała sztuka tkwi więc w tym, aby w trakcie delektowania się piwem spożywać wyłącznie nietuczące przekąski, unikając w ten sposób dodatkowych kalorii.

 

Lody na szczupłą figurę

 

Umiejętne wkomponowanie lodów śmietankowych w codziennym jadłospisie może przyczynić się do spadku nadwagi. Wynika to z bogactwa wapnia tego przysmaku. Zapewnienie organizmowi odpowiednich ilości wapnia poprawia działanie ośrodka ,,sytości” – w efekcie, nie doskwierają nam napady niepohamowanego głodu. Duże znaczenie ma również fakt, że zjedzenie porcji zimnych lodów skutkuje obniżeniem temperatury wewnątrz ciała.

 

Dochodzi wtedy do skurczu naczyń krwionośnych oraz uwolnienia hormonów z ośrodka termoregulacji, które odpowiadają za produkcję ciepła przez włókna mięśniowe. Pozwala to utrzymać dłużej pracę organizmu, przy czym nie odczuwa się potrzeby zdobywania dalszej  energii z pożywienia. Według niektórych diet zaleca się szczególnie lody śmietankowe, owocowe oraz sorbety, aczkolwiek w rozsądnych ilościach, np.: dwie gałki dziennie.

 

Czekolada źródłem szczęścia i… szczupłej talii?

 

Nawet najwięksi smakosze czekolady nie zdają sobie czasem sprawy ile witamin zawiera ten smakołyk. Witaminy: A, E, B2, B12, do tego wapno, żelazo i wiele więcej. Naukowcy jednoznacznie ocenili też, że jedzenie czekolady wzbogaca nas o fenyloetyloaminę, uwalniającą w organizmie endorfiny, tzw. hormon szczęścia. Z nowych zaskakujących wieści o czekoladzie wynika, że spożywanie jej do 6 kostek dziennie lub niecałych 100 ml kakao pozwala pozbyć się tłuszczu nagromadzonego w okolicach talii. Dotyczy to jednak tylko wyrobów zawierających kwasy jednonienasycone (MUFA) czyli czekolady gorzkiej, deserowej oraz wspomnianego kakao niesłodzonego.

 

Przysmaki, które nie tuczą

 

Do przekąsek, które nie zagrażają naszej sylwetce, należy zaliczać również suszone owoce lub warzywa.

 

Chipsy jabłkowe możesz z łatwością zrobić w piekarniku. Wymaga to trochę zachodu, jednak są one tego warte – są pyszne i mało kaloryczne. Oprócz chipsów jabłkowych możesz zrobić również chipsy z buraków, cukinii czy marchewki.

 

Wystarczy wybrany owoc lub warzywo pokroić w cienkie plasterki, w przypadku jabłek należy skropić je sokiem z cytryny aby nie zmieniły koloru. Najszybszą metodą suszenia jest włożenie gotowych plastrów do piekarnika rozgrzanego do 160°C i pieczenie 20-30 min. Po wystygnięciu staną się soczyste i chrupkie!

 

Czy istnieją słodycze, które nie tuczą?

 

Słodkości, które nie tuczą to te jedzone w rozsądnych ilościach, ponieważ nie zaburzają prawidłowego bilansu energetycznego organizmu. Należy wybierać takie przysmaki, które mogą dostarczać cennych składników, a jednocześnie nie zawierają dużej ilości cukrów, np.: suszone banany – zawierają potas, suszone śliwki – są źródłem błonnika, suszona żurawina – ma działanie grzybobójcze, a orzechy i pestki skutecznie uzupełnią niedobory kwasów omega 3 i omega 6.

????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Choroba lokomocyjna

Wszystko o kinetozie- czyli jak podróżować z chorobą lokomocyjną

Choroba lokomocyjna to wyjątkowo nieprzyjemna i krępująca dolegliwość. Niestety dotyka sporo osób – najczęściej są to dzieci w wieku od 3 do 12 roku życia, ale nie omija również dorosłych. Szacuje się, że co piąta osoba cierpi z powodu mniej lub bardziej nasilonych objawów choroby lokomocyjnej, fachowo zwanej kinetozą. Zawroty głowy, nudności, czasami wymioty, osłabienie, a także zwiększona potliwość, senność czy ślinotok mogą zepsuć nawet najlepiej zapowiadającą się podróż, a w dodatku powodować stany lękowe przed każdą następną. Dlaczego tak się dzieje i czy można kinetozie zapobiec? Postaramy się znaleźć odpowiedź na te pytania.

Przyczyny choroby lokomocyjnej są złożone. Dolegliwości pojawiają się u osób wrażliwych podczas szybkiej jazdy samochodem, kołysania statkiem, czy łódką, turbulencji oraz szybkiego wznoszenia podczas startu i lądowania samolotu.

 

Wszelkie bodźce związane z oddziaływaniem siły grawitacji i przyspieszenia są rejestrowane przez narząd równowagi, zwany błędnikiem, znajdujący się w uchu wewnętrznym. Pozwala on określić, gdzie jest góra, a gdzie dół oraz w jakim kierunku się poruszamy nawet, gdy mamy zamknięte oczy. Dane te są wysyłane do mózgu, tak by układ nerwowy zdążył dostosować nasz organizm do nowej sytuacji. Wrażenia rejestrowane przez błędnik są weryfikowane przez wzrok, a sprawna, zsynchronizowana praca błędnika, narządu wzroku i układu nerwowego sprawia, że dla większości osób podróż jest przyjemnością. Trzeba jednak pamiętać, że przy zbyt gwałtownych zmianach podczas jazdy, wzrok odbiera zmianę otoczenia (zmieniający się krajobraz za szybą pojazdu), co mózg interpretuje jako ruch, jednak błędnik, jako narząd równowagi, nie odnotowuje zmian położenia ciała, ponieważ siedzimy nieruchomo w fotelu samochodu, czy samolotu. Reaguje jednak na inne siły powstające podczas jazdy związane z hamowaniem, przyspieszaniem, czy wstrząsami, co w efekcie skutkuje brakiem zgodności odbieranych przez mózg bodźców z określoną sytuacją, w której znajduje się nasz organizm. U osób  nadwrażliwych długotrwałe, monotonne ruchy głowy w czasie wstrząsów w podróży powodują podrażnienie błędnika i zaburzają jego funkcję. Błędnik określa wówczas nieprawidłowo położenie ciała i dane konieczne do utrzymania równowagi. Wywołuje to zawroty głowy, a w dalszej konsekwencji nudności i wymioty. Zmęczenie, stres, intensywne zapachy (np. benzyny, perfum, jedzenia, potu czy dymu papierosowego) oraz brak dostatecznej ilości świeżego powietrza dodatkowo zaostrzają te nieprzyjemne objawy. Nie bez powodu choroba lokomocyjna określana jest więc nadpobudliwością błędnika.

 

Chorobie lokomocyjnej nie zawsze można w pełni zapobiec, ale zawsze warto spróbować złagodzić dolegliwości. Osoby cierpiące na chorobę lokomocyjną mogą podjąć pewne środki zaradcze, które sprawią, że dolegliwości będą mniej uciążliwe, a także zaopatrzyć się w odpowiednie leki, które zapobiegną lub złagodzą uczucie nudności i zawrotów głowy. Pierwszą i najważniejszą zasadą jest dobrze przemyślana i zaplanowana podróż.

 

W przypadku dłuższej podróży warto wybrać pociąg zamiast samochodu lub samolotu. Mniej w nim kołysze, można pospacerować po korytarzu, czy skorzystać z toalety. Jeśli jesteśmy zdecydowani na podróżowanie samochodem, powinien być to pojazd duży, szeroki, o twardym zawieszeniu, ponieważ jest bardziej stabilny i mniej podskakuje na nierównościach, z których słyną polskie drogi. W samochodzie najlepiej wybrać miejsce obok kierowcy, w samolocie siedzenie na wysokości skrzydeł, w pociągu fotel w kierunku jazdy i niekoniecznie przy oknie, a na statku koję w kabinie usytuowanej w środkowej części kadłuba. Wszędzie, w miarę możliwości, powinno się przyjąć pozycję półleżącą lub położyć się na wznak z podpartą głową. W autobusie najbezpieczniej będzie usiąść jak najdalej od kół, gdzie wstrząsy i kołysanie są największe. Czytanie książek, czy gazet, wpatrywanie się w ekran smartfona, czy tabletu w czasie podróży nie jest dobrym pomysłem u osób podatnych na chorobę lokomocyjną, ponieważ skaczące litery sprzyjają zawrotom głowy i nasilają dolegliwości. Warto skupić wzrok na horyzoncie lub nieruchomym punkcie wewnątrz pojazdu i nie przyglądać się mijanym krajobrazom. Można słuchać muzyki lub audiobooków, albo po prostu się zdrzemnąć.

 

Nie należy wyruszać w drogę na czczo, ani też mocno się objadać. Przed podróżą należy zjeść lekkostrawny posiłek, nie powinno się również pić przed i w trakcie podróży napojów gazowanych, alkoholu, kawy oraz palić papierosów. W czasie podróży należy unikać słodyczy, chipsów, można natomiast wziąć ze sobą lekkie przekąski: suszone owoce, orzechy, czy ciastka owsiane. Bardzo ważne jest zapewnienie stałego dostępu świeżego powietrza, czyli często wietrzyć pojazd lub zapewnić sprawną klimatyzację, a także robić częste przerwy w podróży na odświeżenie i zaczerpnięcie oddechu.

 

W aptece można kupić wiele preparatów łagodzących dolegliwości związane z chorobą lokomocyjną. Do najbardziej znanych należy Aviomarin – jest to silny lek przeciwwymiotny, należy jednak pamiętać, że nie podaje się go dzieciom poniżej 5 roku życia. Nie wolno go stosować u kobiet w ciąży, w okresie karmienia piersią, u dzieci poniżej 2-go roku życia oraz w niektórych chorobach przewlekłych np. padaczce. Aviomarin dostępny jest na rynku w postaci tabletek lub gum do żucia (od 6-go roku życia) i należy przyjąć minimum 30 min. przed podróżą. Często występującym działaniem ubocznym leku jest znużenie i senność.

 

Alternatywą są preparaty na bazie sproszkowanego kłącza imbiru, m. in. Avioplant  i Lokomotiv. Cierpiący na chorobę lokomocyjną powinni przyjąć 2 kapsułki leku przed podróżą, natomiast w przypadku wystąpienia nudności można dodatkowo połknąć 1-2 kapsułki co 4 godziny. Specjalnie z myślą o dzieciach powstały Lokomotiv pastylki do ssania o smaku cytrynowym, syrop oraz lizaki.

 

W przypadku nasilonej choroby lokomocyjnej u dzieci zaleca się środki uspokajające, o dodatkowym działaniu przeciwwymiotnym. Hamują one nadaktywność układu autonomicznego, co blokuje wystąpienie nieprzyjemnych objawów choroby lokomocyjnej. Są one dostępne wyłącznie z przepisu lekarza.

 

Warto zwrócić również uwagę na preparaty homeopatyczne, np. Cocculine firmy Boiron. Zapobiega on powstawaniu i łagodzi objawy choroby lokomocyjnej m.in.: nudności, wymioty, zawroty głowy, zimne poty. Lek może być bezpiecznie podawany kobietom w ciąży i małym dzieciom. Profilaktyczne dzieci i dorośli powinni w przeddzień i w dniu podróży ssać po 2 tabletki 3 razy dziennie. Leczniczo: od momentu wystąpienia pierwszych objawów choroby w czasie podróży, należy ssać po 2 tabletki co godzinę, w miarę poprawy zwiększając odstępy między kolejnymi dawkami leku. Na uwagę zasługuje również preparat Vertigoheel zwalczający zawroty głowy, szumy w uszach i nudności. U dzieci do 3 lat podaje się dzień przed podróżą pół tabletki podjęzykowo 3 x dziennie, a w dniu podróży pół tabletki co 30 minut. Nie więcej jednak niż 6 tabletek na dobę. U dzieci powyżej 3 lat życia lek podaje się w identycznym schemacie ale 1 całą tabletkę. Krople Vomitusheel zwalczają nudności i wymioty o różnej etiologii. Stosuje się je 3 x dziennie po 10 kropli. Na rynku dostępne są również produkty wykorzystujące akupresurę, np. opaski uciskowe na nadgarstek Transway, czy Avioopaski, które można stosować od 3 roku życia.

????????????????????????????????????????????????????????????????

Kolorowe warzywa: papryka

Papryka pochodzi z Ameryki Południowej, gdzie już 2000 lat temu uprawiali ją Peruwiańczycy. Do Europy przywiózł nasiona papryki Diego Alvaraez Chanca, towarzyszący drugiej wyprawie Kolumba w 1493 r. W Europie najwięcej papryki uprawia się w Grecji, Hiszpanii i na Węgrzech.  Tak szerokie uznanie w kuchni zdobyła dzięki Węgrom, którzy zaczęli ją uprawiać w XVI wieku, czyniąc paprykę dodatkiem do wielu swoich tradycyjnych potraw. Na świecie znanych jest ponad 2000 odmian papryki, różniących się od siebie barwą, rozmiarem, kształtem i smakiem. Mogą być kuliste, podłużne, stożkowate, a nawet trapezowate. Papryka należy do rodziny psiankowatych. Roślina ta dzięki bogactwu odmian znalazła szerokie zastosowanie w kuchni. Znajdziemy wśród nich papryki słodkie, gorzkie i ostre, każdy znajdzie gatunek odpowiadający jego podniebieniu oraz potrzebom wykorzystania w potrawie. Jako przyprawę wykorzystuje się głównie odmiany o cienkich ściankach i niewielkich jagodach. Do przygotowywania dań np. leczo czy też wszelkiego rodzaju papryk faszerowanych wykorzystuje się odmiany bardziej mięsiste i dorodne. W Polsce popularność zdobyła czerwona papryka Bell oraz najbardziej znana w uprawie odmiana papryki igołomskiej, zwana niekiedy białą, ze względu na swój mleczno – żółty kolor oraz  charakterystyczny stożkowaty kształt. W kuchni sprawdza się w postaci faszerowanej – sprzyja temu duża komora warzywa i mała ilość nasion, które przed nałożeniem nadzienia usuwa się.

 

Papryka oprócz tego, że jest smaczna, jest bogatym źródłem licznych witamin i składników mineralnych. Świeża papryka zawiera pięć razy więcej witaminy C niż cytryna. W 100 g papryki jest jej więcej, niż wynosi dzienne dobowe zapotrzebowanie dla osoby dorosłej czyli 60 mg; w każdej papryce jest jej co najmniej 90 mg, w czerwonej nawet 150 mg. Ważnym odkryciem, uhonorowanym nagrodą Nobla, było wyizolowanie krystalicznego kwasu askorbinowego czyli witaminy C z węgierskich papryk w latach 30. ubiegłego wieku, którego dokonał Albert Szent-Gyorgyiow.  Aztekowie natomiast uważali, że papryka sprzyja długowieczności, poprawia wygląd cery i podnosi siły witalne. Rzeczywiście jest bogata w przeciwutleniacze, które chronią organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Pół średniej świeżej papryki dostarcza dzienną dawkę beta-karotenu, a dwa strąki pokrywają dzienne zapotrzebowanie na witaminę E. Papryka obok pomidorów jest dobrym źródłem likopenu, który wychwytuje wolne rodniki. Papryka dostarcza sporo witamin z grupy B oraz potasu, fosforu, żelaza i magnezu i niewiele kalorii (25 kcal w 100 g). Papryka dzięki zawartości właśnie dużej ilości witamin C i E oraz beta-karotenu, hamuje starzenie się komórek, wzmacnia odporność, poprawia kondycję naczyń krwionośnych, osłabia szkodliwe działanie złego cholesterolu, chroniąc przed miażdżycą. Wpływa pozytywnie na nasze ogólne samopoczucie, kondycję układu nerwowego, a nawet kości i mięśni. Ma też sporo błonnika (ok. 2 g w 100 g), wspomaga pracę jelit i ułatwia pracę układu pokarmowego. Działa delikatnie moczopędnie, wspomagając proces oczyszczania organizmu.

 

Sproszkowana ostra papryka to nie tylko popularna przyprawa, która poprawia trawienie i pobudza apetyt, ale stosowany od lat w medycynie ludowej lek na bóle głowy. Kapsaicyna nadająca papryce piekący smak, ma działanie rozgrzewające i przeciwbólowe. Wyciągi z ostrych odmian papryki zawierające kapsaicynę znajdują zastosowanie w medycynie w postaci różnego rodzaju maści, plastrów i mazideł – wykorzystywanych w zapaleniu korzonków nerwowych, bólach gośćcowych, nerwobólach. Kapsaicyna oczyszcza drogi oddechowe, łagodząc objawy przeziębienia. Ostrą paprykę należy jednak jeść z umiarem, by nie podrażnić przewodu pokarmowego.

 

Papryka jest łagodnym diuretykiem, często spożywana zmniejsza ciśnienie krwi. Chroni przy tym przed przedwczesnym zwapnieniem naczyń krwionośnych.

 

Najzdrowsza jest papryka surowa, jednak duszona lub pieczona też zachowuje sporo składników odżywczych. Papryka w niewielkim stopniu ulega przemianom w procesie przetwarzania, gdyż wymaga krótkiej obróbki termicznej.

 

Stojąc przed sklepową półką często zastanawiamy się, który kolor papryki wybrać. Różne odmiany mają nie tylko inne walory smakowe ale też każda z nich posiada liczne unikalne właściwości.

 

Najbardziej popularna papryka czerwona najlepiej zadba o nasz wzrok i skórę. Zawiera dużo beta- karotenu, czyli prowitaminy A. Już 100 g papryki (około pół średniej papryki) powinno zaspokoić  70% dziennego zapotrzebowania człowieka na tę witaminę. Zapewni nam więc piękną cerę, o zdrowym odcieniu. W czerwonej papryce jest zwykle najwięcej witaminy C, która przyczynia się zwolnieniu procesowi powstawania zmarszczek. Ponieważ zawiera również rutynę, jest nieoceniona, gdy mamy kruche naczynka krwionośne.

 

Papryka zielona bogata jest w kwas foliowy. Jeden strąk pokrywa 25% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Polecana jest w szczególności kobietom planującym dziecko i ciężarnym ze względu na wpływ kwasu foliowego na rozwój cewy nerwowej u płodu, ale także wszystkim tym, którym zależy na dobrym nastroju oraz poprawie parametrów krwi. Papryka zielona, jest dobrym źródłem witamy E, zwanej witaminą młodości i witalności.

 

Papryka żółta dostarczy nam witaminę E, jest również dobrym źródłem luteiny i zeaksantyny, które mają pozytywny wpływ na siatkówkę oka, zapewniając dobre widzenie.

 

Ostre papryki oprócz licznych walorów smakowych są polecane przede wszystkim tym, którzy się odchudzają, gdyż hamują łaknienie. Jalapeno, chili czy habanero zawierają alkaloid kapsaicynę. Kiedyś uważano, że może mieć ona znaczący wpływ na łaknienie, a także tempo spalania kalorii, dopiero w ilościach nieznośnych dla ludzkiego podniebienia. Amerykańskie badania dowiodły jednak, że nawet niewielka ilość kapsaicyny może pomóc w odchudzaniu. Jednak mimo licznych walorów bardzo ostrą paprykę powinno się wyeliminować z diety u osób uskarżających się na niektóre choroby układu pokarmowego – głównie błony śluzowej żołądka i dwunastnicy, przy chorobie refluksowej, gdyż może powodować jego dodatkowe podrażnienie. Natomiast u osób zdrowych ale skarżących się na zwolnioną przemianę materii, poprawi procesy trawienne, złagodzi wzdęcia i zaparcia. Niektóre źródła podają, iż papryka powinna być wyeliminowana z diety osób cierpiących na różnego rodzaju choroby reumatyczne i artrozy. Bardzo ostrą paprykę należy ostrożnie stosować u małych dzieci i osób starszych i o wrażliwym żołądku. Wszyscy inni mogą ją jeść bez obaw, dla zdrowia.